STRONA GŁÓWNA
PRZESUW?
REDAKCJA
WSPÓŁPRACA
Co jest
Jak zamawiać?
Okolice
Ziny zagraniczne
Wyszukiwarka
Księga gości

 
 

12 maja 2002

Przesuw w Plamie


Zdjęcia pochodzą z imprezy promującej wydanie pierwszego numeru Przesuw.

Drewno from Las Drewno from Las Bartosz Frankiewicz Lech Loffo Landecki Artur Nowaczewski Tomasz Niedziela Marcin Wilkowski Cezary Domarus Tfarug Troje


Plakat można sobie obejrzeć

Wszystko działo się w



Przesuw w Plamie 12.05.2002

Ci, którzy odrobinę się spóźnili 12 maja do ?Plamy? na Zaspie mogli jeszcze podziwiać grupkę poetów stojących beztrosko przed ww. klubem, dodających sobie animuszu przed planowanym występem. Początek imprezy pt. ?Przesuw w Plamie? więc się odrobinę przesunął...

Kiedy już wszystko szczęśliwie ruszyło z miejsca, na scenę wszedł Marcin Wilkowski ? redaktor wspomnianego art ? zinu ?Przesuw? i zapowiedział wstęp, na który składało się parę minut muzyki Pawła Grabowskiego, która zapewne miała przygotować przybyłych na przyjęcie następnej porcji szarpaniny naszych nerwów. Jako pierwszy wystąpił sam wspomniany już redaktor art ? zinu, z pewną taką nieśmiałością zapomniał się przedstawić (o czym ktos mu przypomniał tuż przed zapowiedzią następnego poety), po czym uraczył nas jedynie dwoma tekstami, z których jeden opowiadał o uderzeniu awionetki w gdański zieleniak. Po nim na scenę wstąpił stremowany Bartosz Frankiewicz, który widocznie nie rozluźniał się wcześniej wraz z innymi poetami przed występem (i przed klubem), lecz zdał się na pastwę życzliwego losu, który okazał się być na tyle miły, żeby jego wiersze spodobały się publiczności (zasłużenie). Artur Nowaczewski, który został zapowiedziany jako następny, również został ogarnięty przez pełzający po scenie nastrój nerwowości. W związku z tym po spokojnym wstępie wpadł w trans (lub na pomysł), który wyraził się poprzez wierszotok, zakończony pokornym zbieraniem ze sceny kartek z tekstami, rzucanych za siebie po przeczytaniu.

Dopiero Cezary Domarus podarował sobie i publiczności odrobinę spokoju.. Spokój ten ładnie wkomponował się w pewien bezwład, jaki wystąpił u publiczności po kolejnej porcji muzyki p. Grabowskiego. Całość mocno podsumował najlepszy chyba tego wieczoru Lech Loffo Landecki, m.in. czytając specjalnie dla nas dwa wiersze ?dotychczas rzadko czytane?. Poczuliśmy się zaszczyceni, a tymczasem czytanie dobiegło końca. Dano na, odrobine wytchnienia , po czym na scene pojawił się zespół o swojsko brzmiącej nazwie Drewno From Las, pozostawiając po sobie dobre, mocne wrażenie oraz parę dziwnych refleksji na temat Zakopanego. Po jakimś czasie nadszedł (a raczej nieubłaganie nadciągnął) czas na Hyde Park poetycki, mocno rozpoczęty przez Tomasza Niedzielę (którego teksty również pojawiły się w zinie), rozwleczony przez dwie... poetki...?, przepleciony jednym ładnym akcentem w postaci wiersza Doroty Masłowskiej. Na pewno ów Hyde Park miał jakieś zakończenie, o którym nie wiem, w każdym razie dalsza część wieczoru na pewno upłynęla miło tym, którzy w porę się stamtąd wynieśli (do Żaka).

Lenn.

Źródło:free.art.pl/teczka

 
[MÓZG]  [YASS]  [KLUB LITERACKI]  [LAMPA]  [KUFEL]  [DOMARUS] [MULTIWITAMINA] [GRABOWSKI] 
[BRANDIMAGE]  [PLAMA] [KURSYWA] [RIESENKAMPF] [BUNKIER]

© treść/grafika/kod Przesuw 2001-2002